Pensje ludzi rządzących Krakowem. Ile zarabiają, gdzie dorabiają?
Pensja około 12 tysięcy zł miesięcznie to dla większości samorządowców za mało. Dorabiają w radach nadzorczych i wykładami na uczelniach. Chyba, że do polityki włączyli się po zrobieniu kariery w biznesie – wtedy swoją dietę mogą przeznaczyć na cele charytatywne.
Krakowski radny Platformy Obywatelskiej Patrick den Bult to najbogatszy samorządowiec w Małopolsce. Czterdziestoletni Holender, który założył rodzinę w Polsce, swój majątek szacuje na ok. 11 mln zł. Dorobił się na stanowiskach kierowniczych w międzynarodowych koncernach. Teraz jest dyrektorem oddziału Shell w Zabierzowie. Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego ma prawie 1,5 mln zł oszczędności, do tego pieniądze zgromadzone w innej walucie.
Jest właścicielem dwóch domów: każdy z nich ma ok. 350 m kw. i jest wart około 2 mln zł. Do tego siedem mieszkań, najdroższe z nich za ok. 650 tys. zł, najtańsze – 325 tys. zł. Nie ma samochodu (jeździ służbowym) i spłaca kredyty wzięte na mieszkania, które wynajmuje. Zanim został wybrany na radnego, obiecał że dietę będzie przekazywał na cele charytatywne, m.in. na urządzenie ogródków jordanowskich.
Dla niego 2,6 tys. zł, które dostaje miesięcznie krakowski radny to drobna sumka. – Do pracy w samorządzie przyciągnęła mnie chęć zmian Krakowa, zwłaszcza jeżeli chodzi o współpracę samorządu z biznesem – mówi Patrick den Bult.
W porównaniu z jego stanem posiadania, nawet prof. Jacek Majchrowski, jeden z najbogatszych prezydentów polskich miast – wypada blado.
Prezydent Krakowa mieszka w domu o powierzchni prawie 650 m kw. który ubezpieczył na kwotę 1 mln zł. Oprócz tego jest właścicielem dwóch mieszkań o łącznej powierzchni 70 m kw. oraz dwóch działek. Ma spore oszczędności: ponad 500 tys. zł, do tego 40 tys. dolarów i 15 tys. euro.
Jako prezydent Krakowa zarabia 12,5 tys. zł miesięcznie. Większe są jego dochody z pracy w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego - 17 tys. zł. miesięcznie. Do tego dochodzi pensja na Uniwersytecie Jagiellońskim - 7,5 tys. zł.
Ile ma zajęć na uczelni? Tego władze uczelni nie chcą ujawnić. Oficjalnie w Krakowskiej Akademii (której był współzałożycielem) dowiedzieliśmy się, że pensum profesorskie wynosi od 120 do 180 godzin rocznie. Na Uniwersytecie Jagiellońskim prof. Majchrowski ma kilka godzin zajęć tygodniowo.
Informacje o zarobkach prezydenta Jacka Majchrowskiego prowokują radnych do pytania: gdzie prezydent dorabia: czy w Urzędzie Miasta czy też na uczelniach? –Pensja prezydenta jest tylko kieszonkowym w porównaniu do tego, co zarabia na uczelniach – uważa Mirosław Gilarski z PiS.
Według Grzegorz Stawowego, radnego PO, z oświadczenia majątkowego prezydenta wynika, że zarządzanie miastem to jego dodatkowe hobby, a głównie zajmuje się wykładaniem. – Problem polega na tym, że prezydentowi już teraz nawet nie chce się chcieć, co widać na przykładzie projektu budżetu, który przygotował na 2011 rok – mówi Grzegorz Stawowy.
Dodatkowa praca prezydentów miasta nie jest zabroniona. Nie mogą jedynie pracować na etacie, tylko na umowę zlecenie, umowę u dzieło lub mieć kontrakt profesorki na uczelni. Na czas pełnienia funkcji pochodzącej z wyboru prezydent zostaje oddelegowany ze swojego zakładu pracy, ma możliwość tam powrócić po skończeniu kadencji.
Prezydent Jacek Majchrowski nie ma najwyższej pensji w Urzędzie Miasta i jego jednostkach. Lepiej od niego zarabiają jego zastępcy, a także dyrektorzy instytucji miejskich, np. dyrektor Teatru Bagatela. Pod względem zarobków prezydent zajmuje dalekie miejsce w pierwszej „30” wśród osób opłacanych z budżetu Krakowa.
Nie wszyscy prezydenci dużych miast dorabiają sobie na uczelniach. Rafał Dutkiewicz, rządzący Wrocławiem, zajmuje się tylko zarządzaniem miastem. Zarabia ok. 12,5 tys. zł miesięcznie. Poświęca się jednak swojej pracy z takim zaangażowaniem, że jest uznawany za najlepszego prezydenta w Polsce.
Ryszard Grobelny, prezydent Poznania zarabia w ciągu roku 159 tys. zł (13,2 tys. zł miesięcznie). Oprócz tego dostawał wynagrodzenie za zasiadanie w radzie nadzorczej spółki Międzynarodowej Targi Poznańskie jako przedstawiciel miasta, gdzie zarobił 36 tys. zł.
Hanna Gronkiewicz-Waltz – podobnie jak prezydent Krakowa – pracuje także na uczelni.
Marek Sowa, marszałek województwa małopolskiego zarabia 11,5 tys. zł miesięcznie. Na jego wynagrodzenie składa się: pensja zasadnicza, dodatek funkcyjny, dodatek specjalny. Marszałek ma 80 tys. zł i 220 euro oszczędności. Do tego dom o powierzchni 184 m kw. wart 200 tys. zł. Za pół roku zasiadania w radzie nadzorczej Uzdrowiska Krynica Żegiestów zainkasował 21 tys. zł. To daje 3,5 tys. zł brutto miesięcznie. Ma dwa auta: mercedesa B 200 z 2005 roku i peugeota 206 z 2002 roku.
Wynagrodzenie członków zarządu województwa małopolskiego to ok. 12 tys. zł brutto. Wojciech Kozak, dorabia w radzie nadzorczej spółki Rem-Bud, za co otrzymuje rocznie 29 tys. zł. (2,4 tys. brutto miesięcznie). Nie ma oszczędności. Jest właścicielem domu o powierzchni 190 m i budynku biurowego za 400 tys. zł, który wynajmuje. Ma cztery samochody: suzuki grand vitara z 2007 roku, audi A3 z 2007 roku, audi A4 z 2006 roku, i fiata punto z 2004 roku. Spłaca pożyczkę hipoteczną 100 tys. zł.
Dodatkowej pracy nie mają dwaj pozostali członkowie zarządu województwa małopolskiego. Mimo to Witold Latusek zaoszczędził 120 tys. zł. Jest właścicielem mieszkania 34 m kw. i działki 0,3 ha o wartości 700 tys. zł. za którą spłaca kredyt. Roman Ciepiela ma 100 tys. zł na koncie i dom o powierzchni 242 m kw. którego wartość oszacował na 300 tys. zł.
Nieco skromniejsza jest pensja wojewody Stanisława Kracika: 7,7 tys. zł brutto plus dodatek funkcyjny 2,1 tys. zł brutto. Na jego konto wpływa 7,5 tys. zł miesięcznie. Wojewoda ma dom o powierzchni 270 m kw. i mieszkanie 41 m kw. Jeździ 12 letnim mitsubishi pajero. Nie ma żadnych innych dochodów poza urzędem wojewódzkim.
Dla Patricka den Bulta, radnego Krakowa pensje ludzi rządzących Małopolską nie są powalające. – 12 tysięcy miesięcznie? To bardzo mało – ocenia Patrick den Bult. Jego zdaniem prezes średniej firmy w Krakowie dostaje 40 tys. zł. Patrick den Bult jako dyrektor generalny oddziału Shell w Zabierzowie ma pensję 68 tys. zł. Do tego służbowy samochód, oraz dochód z wynajmu mieszkań. Patrick den Bult rozumie, że przy takich wynagrodzeniach samorządowcy chcą sobie dorobić, np. w radach nadzorczych.
Aby zostać członkiem rady nadzorczej w spółkach skarbu państwa trzeba skończyć kurs i zdać państwowy egzamin. – Praca w radzie nadzorczej jest bardzo odpowiedzialna – zapewnia radny Mirosław Gilarski, który sam miał taką fuchę. - Dopóki nie wygryzła mnie Platforma – dodaje.
Jeśli członkowie rady nadzorczej nie wykryją błędów finansowych w spółce - może im nawet grozić więzienie. Jak jednak przyznaje radny Mirosław Gilarski zasiadanie w takim organie do czasochłonnych zajęć nie należy. – Rada nadzorcza może zbierać się tylko raz w miesiącu – mówi.
Do profitów jakie można czerpać z pracy w samorządzie należy także wykładanie na wyższych uczelniach. – W urzędzie miasta jest kilku urzędników, którzy dorabiają sobie w ten sposób na uczelni, którą założył ich szef, czyli prezydent Jacek Majchrowski – mówi radny Mirosław Gilarski.
Za najlepszą fuchę spośród publicznych funkcji uznawana jest praca posła, a zwłaszcza posła Parlamentu Europejskiego. – Większość z nich to maszynki do głosowania. Bez żadnego wysiłku dostają swoje diety – mówi jeden z radnych. Poseł w Polsce zarabia ok. 10 tys. zł, w PE – ok. 30 tys. zł.
Agnieszka Maj
dziennik.krakow.pl
