pinoczet napisał(a):dziś wielkie obchody 65.lecie wyzwolenia obozu, byłem tam i naprawdę panuje zgroza, szczególnie dziś w tym mrozie i pochmurnej pogodzie

Kilka dni temu świętowaliśmy rocznicę wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz. Lecz czy rzeczywiście jest co czcić?
Historyk Dariusz Baliszewski w tekście dla "Wprost" zwraca uwagę na fakt, iż 27 stycznia 1945 w Auschwitz-Birkenau nie doszło do żadnego "wyzwolenia" – bo nie było już praktycznie kogo wyzwalać. Niemcom udało się bez problemu przeprowadzić akcję likwidacji obozów wokół Oświęcimia. Wysadzili komory gazowe, spalili dokumentację, wywieźli rzeczy pozostałe po zamordowanych ludziach. Wyprowadzili ponad 60 tysięcy więźniów w marszach śmierci, a kolejne tysiące zabili na miejscu. W chwili nadejścia Armii Czerwonej w kompleksie Auschwitz przebywało niecałe 8 tysięcy więźniów.
Warto też podkreślić, iż na początku 1945 roku Auschwitz tak naprawdę wypełnił już swoją rolę. W komorach gazowych Brzezinki Niemcy wymordowali milion osób. Tylko w lecie 1944 zagazowano i spalono tam większość populacji węgierskich Żydów. Do końca 1944 w Auschwitz oraz innych obozach wymordowano niemal całą żydowską społeczność Europy – przy milczeniu zarówno Stalina, jak Aliantów zachodnich.
W dodatku, o czym teraz kompletnie się zapomina, Auschwitz funkcjonowało dalej. Nazistowski obóz płynnie włączono w system sowieckiego gułagu. W części baraków przetrzymywano więźniów politycznych. Dopiero po kilku latach władze zdecydowały o stworzeniu w Auschwitz muzeum.
Znany brytyjski dokumentalista Laurence Rees przypomina w "Daily Mail" o jeszcze innych tragicznych wydarzeniach związanych z "wyzwoleniem" Auschwitz. Czerwonoarmiści byli wprawdzie zszokowani tym, co zobaczyli w niemieckim obozie i współczuli więźniom. Jednakże w sowieckich żołnierzach szybko wzięły górę naturalne dla nich instynkty.
Rees przytacza relacje więźniarek, które zgwałcono wkrótce po "wyzwoleniu" Auschwitz. Na większość z nich napadnięto już poza obozem (sołdatom nie przeszkadzały pasiaki i wychudzenie kobiet), ale niektóre gwałcili sami "wyzwoliciele".
Szczególnie strząsająca jest historia Tatiany Naniewej. Rosyjska pielęgniarka została pojmana przez Niemców w 1942 roku i zgwałcona. Trafiła do Auschwitz i tam doczekała nadejścia rodaków. Podczas świętowania do Tatiany zaczęło się dobierać dwóch pijanych oficerów. Uciekła im, ale wkrótce i tak, jako "zdrajcazyni narodu" została zesłana na Syberię. Taki los czekał wszystkich sowieckich jeńców "wyzwolonych" z Auschwitz oraz innych obozów.
Ponoć wielu rosyjskich publicystów jest oburzonych tym, iż prezydent Miedwiediew nie przybył do Polski na obchody rocznicy wkroczenia Sowietów do Auschwitz. Cóż, może rosyjski przywódca słusznie uznał, że 27 stycznia jego naród nie ma się czym chwalić?