zaparkowałem o 10 na parkingu na staromostowej koło urzędu geodezji w Krakowie...
o 12, po wyjściu z biura okazało się, że pacan jeżdżący ceglastym BMW o numerze rozpoczynającym się na SZY zastawił mi wyjazd.
trąbię... nic
za wycieraczką ma numer - dzwonię - nie ma takiego numeru
trąbię - nic
dzwonię na straż miejską - nic nie zrobią - ruchu nie blokuje i blokady na kole nie będzie, lawety nie będzie, zdjęcia nie będzie, policja ma mi pomóc go namierzyć dzwonię na policję 997, jakimś cudem są już po 25 minutach!!! mandatu nie będzie, bo jak przyjdzie a policji nie będzie, to wyrzuci i się wyłga i tak minęły prawie 2h w nerwach i tracąc czas w krakowie
przed 14 ktoś inny odjechał i udało mi się wysmyknąć z pułapki parkingowej jak w cyrku
ludzie są bezkarni i głupi, uważam, że nie wszyscy w społeczeństwie zasługują na miano obywateli, którzy mają pełne prawa do życia i tym bardziej jazdy autem.
Też tak mieliście w centrum Krakowa?
