Ceny mieszkań w Krakowie na rynku wtórnym i pierwotnym
Ponad dwa lata temu zaczął się kryzys. Od tego czasu średnia cena mieszkań w Krakowie spadła o około 20 proc., a przeciętne wynagrodzenie wzrosło. Mimo to krakowianie kupują mniejsze mieszkania niż przed kryzysem.
Pod koniec ub.r. średnia pensja w Krakowie wynosiła 3,7 tys. zł. To o blisko 700 zł więcej niż jeszcze trzy lata temu.
Mimo kryzysu, który ogarnął cały świat, pracodawcy nie zrezygnowali z podwyżek. W teorii jesteśmy więc coraz zamożniejsi. Jednak gdy decydujemy się na kupno mieszkania, wybieramy te o mniejszym metrażu. To banki, zmuszone ograniczeniami Komisji Nadzoru Finansowego, mniej hojnie przyznają kredyty na duże sumy. Według zaleceń KNF raty nie mogą przekraczać połowy dochodów kredytobiorcy. Dlatego niektóre banki, by móc zaoferować kredyt na dużą sumę, umożliwiają spłatę rat nawet przez 40 lat.
Co kupujemy?
Nadal najbardziej poszukiwane są mieszkania dwu - i trzypokojowe. Według danych rzeczoznawców majątkowych Emmerson Evaluation w 2010 r. najczęściej kupowane mieszkania w Krakowie miały powierzchnię od 36 do 50 m kw.
Ponieważ rząd ogłosił znaczne ograniczenia w programie "Rodzina na swoim", znalezienie mieszkania z tego segmentu, kosztującego w dodatku nie więcej niż 6,5 tys. zł za m kw. (to górny pułap ceny mieszkania w Krakowie, do którego dopłaca budżet państwa), graniczy z cudem. - Z tego powodu ludzie znowu decydują się na kupowanie tzw. dziury w ziemi, a więc inwestują w plany deweloperów - zwraca uwagę Jan Rympel, specjalista ds. nieruchomości z firmy GMK Invest.
Mieszkania do 50 m kw. są popularne z kilku powodów. Młodzi ludzie, którzy zakładają rodzinę i dopiero rozpoczynają karierę zawodową, są w stanie podołać finansowo tylko takiej inwestycji. Z kolei starsi nabywcy, którzy mieszkanie traktują jako inwestycję/lokatę kapitału, decydują się na dwa pokoje, bo takie lokum najłatwiej wynająć studentom. - Ta grupa jest zresztą największym klientem rynku wtórnego, bo interesują ją atrakcyjne dla studentów mieszkania w centrum Krakowa. W tym rejonie zaś powstaje już niewiele nowych budowli - wyjaśnia Rympel.
Trzecia grupa nabywców, czyli rodzice kupujący mieszkania dzieciom studiującym w Krakowie, celuje w kawalerki.
Z drugiej ręki najchętniej
W ciągu ostatnich trzech lat jest także duże wzięcie na mieszkania z rynku wtórnego. - Ale nie jest to trwała tendencja. Wzrost zainteresowania rynkiem wtórnym wystąpił m.in. po nagłaśnianych w mediach przypadkach bankructw deweloperów. W I połowie 2010 r. odnotowaliśmy z kolei skok wywołany zbyt małą liczbą małych, tańszych lokali na rynku pierwotnym - ocenia Marcin Płaziński z działu badań i analiz firmy Emmerson.
Na rynku wtórnym krakowianie najchętniej szukają mieszkań w ścisłym centrum. Większość nabywców porównuje oferty z rynku pierwotnego i wtórnego, a dopiero potem decyduje się na najkorzystniejszą. - Rynek wtórny jest z natury większy od pierwotnego. Dla krakowian to dobrze, bo zmusza deweloperów do konkurencji cenowej - komentuje ekspert firmy Emmerson.
Taniej, bez sensacji
Pod koniec ub.r. krakowski rynek pierwotny oferował 5943 mieszkania. Po chwilowym zastoju deweloperzy wprowadzają na rynek systematycznie nowe oferty. Boomu budowlanego już raczej nie przeżyjemy, ale w ciągu najbliższych dwóch lat liczba nowych mieszkań będzie rosła.
W ostatnich miesiącach przeciętna cena m kw. mieszkania w Krakowie waha się od 7,5 do 8 tys. zł. Inwestycje o wiele tańsze - gdzie m kw. kosztuje w granicach 5 tys. zł - są rzadkością i trzeba ich szukać w rejonie Nowej Huty lub na obrzeżach Krakowa.
Według danych ekspertów firmy Emmerson zmiany cen transakcyjnych w ub.r. były zależne od konkretnej dzielnicy. W Śródmieściu średnia cena m kw. mieszkania spadła w ciągu 2010 r. o 6,5 proc., ale np. w Nowej Hucie mieszkania podrożały o około 2 proc. - Atrakcyjne wyceny mają też duże mieszkania, których deweloperzy nie mogli sprzedać w ciągu ostatnich lat. Różnice między najpopularniejszymi dwupokojowymi mieszkaniami a trzy-, czteropokojowymi sięgają nawet 20 proc. przy wycenie za m kw. - zwraca uwagę Rympel. - Kiedyś nie do pomyślenia były też negocjacje ceny z deweloperem. Dziś można w ten sposób zaoszczędzić od 1,5 do 2 proc ceny - zapewnia.
Spadek cen mieszkań powstrzymał też trend wyprowadzek za miasto. Koszt gruntów w promieniu 20 km od Krakowa znacznie wzrósł, zwłaszcza od roku 2009. Ucieczka z miasta przestała się opłacać.
- W centrum Krakowa mieszkania już nie stanieją, bo nie da się tu już wiele wybudować. Dużym zainteresowaniem, a co za tym idzie - wzrostem wartości będą się cieszyć dobrze skomunikowane okolice: Bronowice, Podgórze czy Zabłocie - prognozuje Jan Rympel.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
