Fałszywy mit o manewrze, który ocalił KrakówRozpowszechniana w okresie PRL-u i stopniowo pogłębiana legenda o mistrzowskim manewrze Armii Czerwonej oraz udaremnieniu wysadzenia przez Niemców w powietrze zabytków Krakowa w styczniu 1945 r. była - i pozostaje do dzisiaj - oszustwem.
W listopadzie i grudniu 2010 r. w kanale TV AleKino! emitowano dwa, trzy razy w tygodniu, w sumie kilkunastokrotnie, polski propagandowy film wojenny z 1976 r. pt. "Ocalić miasto". Reżyserem filmu był Jan Łomnicki, a film powstał we współpracy z radzieckim zespołem Mosfilm. Podawana przez TV AleKino! informacja o treści filmu i uzyskanych przez niego nagrodach pochodziła sprzed 34 lat i nie została zaktualizowana. W latach 70. XX w. film poprzedziła wydana w 1966 r. książka Stanisława Czerpaka i Zdzisława Hardta pt. "Rozkaz: ocalić miasto" w serii sensacji "Żółtego tygrysa" (dwa wydania) oraz książka Ryszarda Sławeckiego pt. "Manewr, który ocalił Kraków", wydawana od 1970 r. pięciokrotnie, zalecona przez Ministerstwo Oświaty i Wychowania do bibliotek szkolnych dla młodzieży od ówczesnej kl. VIII szkoły podstawowej.
Film "Ocalić miasto" uwodzi bardzo dobrą grą aktorską, krakowskimi plenerami i na ogół z dużą starannością, a także z wielkim rozmachem zilustrowanymi realiami oraz atmosferą trudnego życia krakowian pod koniec wojny. Wszystko to jednak zostało powiązane scenariuszem utrwalającym fałszywy mit o "manewrze, który ocalił Kraków". Chyba nawet reżyser i aktorzy w ten mit wierzyli. Dzisiaj historycy wiedzą, że takiego manewru nie było! Prof. Henryk Stańczyk w swojej monografii pt. "Operacja krakowska 1945" (2001) pisze, że zatwierdzony przez Stalina plan ofensywy styczniowej przewidywał na naszym terenie kleszczowe okrążenie Krakowa przez dwie armie Frontu Ukraińskiego i zniszczenie broniącej go 17. armii niemieckiej przy użyciu ciężkiej artylerii oraz lotnictwa. Planu tego nie udało się Armii Czerwonej zrealizować na skutek silnego oporu Niemców po stronie południowej i opóźnienia ruchu armii sowieckiej idącej na zachód przez tereny górskie. Gdy 17 stycznia pierwsza z dwu armii znalazła się na północnych podejściach do Krakowa, druga dotarła dopiero nad Dunajec, w okolice Rożnowa.
Rozpowszechniana w okresie PRL-u i stopniowo pogłębiana legenda o mistrzowskim manewrze oraz udaremnieniu podjętej przez Niemców akcji wysadzenia w powietrze zaminowanego Krakowa była - i pozostaje do dzisiaj - oszustwem dokonanym przez ówczesny aparat propagandy na potrzeby cementowania urzędowo zniewalającej przyjaźni polsko-radzieckiej. Wydaje się, że zarządzająca programem AleKino! komercyjna telewizja Canal+ nie jest świadoma bardzo szkodliwej funkcji kształtowania umysłów przez wydobywane z archiwów PRL-u filmy z gatunku historical fiction. Bezkrytyczne wznawianie dawnej komunistycznej propagandy wskazuje, że nadal z niezrozumiałych przyczyn oszukujemy samych siebie.
Niemcy już w lipcu 1944 r., po przekroczeniu Wisły przez atakującą Armię Czerwoną i dotarciu Rosjan na odległość ok. 150 km od Krakowa, rozpoczęli likwidację obozów oraz ewakuację swoich urzędów, łącząc ją ze wzmożoną grabieżą cennych przedmiotów z muzeów, bibliotek, kościołów i prywatnych domów. Z Krakowa w popłochu uciekali też niemieccy pracownicy cywilni z rodzinami. Adolf Szyszko-Bohusz w swoich wspomnieniach pt. "Wawel pod okupacją niemiecką", opublikowanych w "Roczniku Krakowskim" z 1947 r., pisze, że nawet rezydujący na Wawelu gubernator Hans Frank i jego urzędnicy opuścili w tym czasie Wzgórze Wawelskie. Nikt wówczas nie mówił o zaminowaniu miasta. W sierpniu, po niespodziewanym wstrzymaniu przed Warszawą ofensywy Armii Czerwonej, Hans Frank wrócił na zamek. Tempo ewakuacji osłabło, jednak do końca 1944 r. przetransportowano do Rzeszy kilkanaście tysięcy urzędników z administracji GG. W połowie września 1944 r. rozpoczęto fortyfikowanie miasta. Jak pisze Stanisław Dąbrowa-Kostka w swojej książce "W okupowanym Krakowie" (1972), miało to także na celu niedopuszczenie do wybuchu polskiego powstania przygotowywanego przez AK. Mimo to w styczniu 1945 r. Niemcy nie zdecydowali się na utrzymanie stolicy swojej Generalnej Guberni. Wybrali obronę Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego, zasilającego ich machinę wojenną. Z powodu postępującej od północy ofensywy Armii Czerwonej zdążyli wyprowadzić główne wojska z miasta. Dzień przed wejściem Rosjan opuścił Kraków gubernator Hans Frank, mówiąc na ostatnim posiedzeniu rządu GG, że "Kraków - stare niemieckie miasto - nigdy nie może być dla Niemców stracony". Do czego chcieliby Niemcy w przyszłości wracać, mając przypisywany im zamiar wysadzenia całego Krakowa w powietrze, a chociażby tylko jego historycznej części? W V tomie wielkiej monografii pt. "Dzieje Krakowa", wydanej w 2002 r., prof. Andrzej Chwalba pisze, że Niemcy podłożyli silne ładunki wybuchowe pod obiektami ważnymi ze względów militarnych, m.in. pod mostami, wiaduktami, gazownią, elektrownią itp. Niemcy zostawili miny jak w każdym innym mieście, także na przedpolach Krakowa. Tadeusz Wroński w "Kronice okupowanego Krakowa" (1973) notuje, że Niemcy, niszcząc dokumenty, podpalili budynki rządu GG (Akademia Górnicza), gestapo i policji. Podpalone zostały także magazyny przy Dworcu Głównym, składy monopolu spirytusowego przy ul. Cystersów i magazyny przy ul. Grzegórzeckiej. O wysadzaniu całego miasta w powietrze ani o takich przygotowaniach nie ma w tym obszernym diariuszu żadnej wzmianki. Wieczorem 18 stycznia 1945 r. Niemcy, wycofując się na południowy brzeg Wisły, zniszczyli za sobą wszystkie mosty. Po zajęciu północnej części miasta przez Armię Czerwoną saperzy sowieccy rozminowali gazownię oraz elektrownię. Nie były zaminowane ani zamek, ani katedra, ani groby królewskie na Wawelu, ani też Rynek i zabytki Śródmieścia, kościoły oraz budynki pokazane na filmie. W kilkudziesięciu miejscach zaznaczonych krzyżykami na planie Krakowa i sugestywnie pokazywanych widzowi filmu "Ocalić miasto" w rzeczywistości również nie było zgromadzonego pod ziemią romperytu (materiału wybuchowego o silnych właściwościach burzących) w ilości ponad tony w każdym z punktów, w stosach 25-kilogramowych skrzyń.
Pod koniec 1944 r. w obawie przed zbrojnym powstaniem pogłoski o zaminowaniu Krakowa zaczęli rozpowszechniać sami Niemcy próbujący szantażem powstrzymać Polaków. W wymienionych we wstępie propagandowych książkach i filmie "Ocalić miasto" przechwycono ten niemiecki pomysł, kreując bohaterów ocalenia. Przemilczano natomiast skierowanie na Kraków silnych oddziałów artyleryjskich i zniszczenie lub uszkodzenie w styczniu 1945 r. przez artylerię oraz lotnictwo Armii Czerwonej około 450 krakowskich budynków, także w Śródmieściu, m.in. doszczętne zrujnowanie domów wokół Dworca Głównego. Zabrakło też ważnej informacji o zrzuceniu przez Rosjan 17 stycznia 1945 r. na Wawel, ówczesną siedzibę gubernatora, bomby lotniczej, która spadając na dziedziniec Batorego, znacznie uszkodziła katedrę wawelską i częściowo zamek. W propagandowym filmie nie mogły znaleźć się informacje o budzących przerażenie zachowaniach żołnierzy sowieckich i funkcjonariuszy NKWD, takich jak mordowanie cywilów, kradzieże, rekwirowanie mieszkań, wywózki na Wschód oraz zbiorowe gwałty na kobietach. Były za to radosne powitania. Wprowadzenie do akcji filmu Armii Krajowej, okrytej chwałą i cieszącej się w polskim społeczeństwie wielką estymą, miało podnieść wiarygodność fałszywych treści. Nie wspomniano oczywiście o tragicznych losach krakowskich żołnierzy AK bezpośrednio po zajęciu miasta ani o masowych egzekucjach akowców, m.in. w okręgach rzeszowskim i przemyskim, dokonywanych przez podległe marszałkowi Koniewowi wojska 1. Frontu Ukraińskiego. W czasach PRL-u ukrywaniem faktów historycznych zajęła się cenzura generująca w zamian nieprawdziwy mit. Dzisiaj mit ten dla bardzo wielu jest oczywistą prawdą historyczną. Zastanawia 65-letnia niepodważalność kłamstwa krakowskiego, co można porównać z trwałością kłamstwa katyńskiego, które było do 1991 r. powszechnie przyjmowane nawet przez zachodnich historyków, szczególnie w Wielkiej Brytanii. W obu przypadkach wykorzystano ten sam mechanizm fałszowania historii.
Budowany przez dziesięciolecia mit bohaterskiego udaremnienia wysadzenia zaminowanego Krakowa jest głęboko zakorzeniony w Polsce i Rosji nie tylko za sprawą filmu „Ocalić miasto”. W ZSRR oprócz nakręconego tam filmu „Akcja grupy »Głos «„ opublikowano na ten temat wiele wspomnień wojennych popularyzujących kłamstwo krakowskie. W Polsce znaczącą rolę spełniła wieloletnia lektura szkolna. Dzięki siedmiu wydaniom dwóch wymienionych we wstępie propagandowych książek wprowadzono w sumie 351 tys. ich egzemplarzy do obiegu. Można je nadal spotkać na każdym kroku. Rzetelnie opracowana przez prof. Henryka Stańczyka, historyka wojskowości, monografia pt. „Operacja krakowska 1945”, oparta na udostępnionych dopiero w latach 90. dokumentach operacyjnych Armii Czerwonej, przechowywanych w Centralnym Archiwum Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej, jest praktycznie nieosiągalna. Biblioteka Jagiellońska w Krakowie posiada zaledwie jeden egzemplarz, który znajduje się w Oddziale Wydawnictw Rzadkich. Prawie tak samo jak emigracyjne „resy” za czasów PRL-u.
Powodzenie starań o normalizację stosunków polsko-rosyjskich wymaga odkłamania historii. Po wielu latach przekonaliśmy Rosjan, że to nie Niemcy byli sprawcami zbrodni katyńskiej. Zacznijmy przekonywać Polaków, że nie było żadnego powodowanego miłością marszałka Koniewa "manewru, który ocalił Kraków", że kłamstwem jest twierdzenie, iż miasto zostało przez Niemców zaminowane i miało być całkowicie zniszczone, a bohaterami jego ocalenia są ci, którzy na dziesiątki lat odebrali nam suwerenność. W 1945 r. nowi okupanci okazali się równie zbrodniczy jak hitlerowcy. W Rosji można już mówić prawdę o Stalinie. W naszej krakowskiej sprawie nie podjęliśmy przez ostatnie 20 lat wolności żadnych istotnych działań, nie wskazaliśmy wyraźnie fałszu.
Fakty są znane wąskiemu gronu historyków, a wyniki ich badań, przeczących legendzie, opublikowano przed wielu laty. Prezydium Komitetu Obywatelskiego osiedli Widok i Widok-Zarzecze w Krakowie, na terenie których stał kiedyś pomnik Iwana Koniewa, kierując się troską o utrwalenie w świadomości Polaków, a w szczególności krakowian, rzeczywistego obrazu wydarzeń ze stycznia 1945 r., wystąpiło obecnie do władz wojewódzkich i samorządowych Krakowa z apelem o rozpoczęcie na szerszą skalę przeciwdziałania kłamstwu krakowskiemu.
Andrzej Karocki - przewodniczący działającego w Krakowie od roku 1989 do dzisiaj Komitetu Obywatelskiego osiedli Widok i Widok-Zarzecze. W latach 1991-1996 przewodniczący rady i zarządu dzielnicy VI (Bronowice) m. Krakowa.
Więcej...
http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798, ... z1BBv7jLgl