Gangsterka na Os. Podwawelskim w Krakowie - Apel

Napady, kradzieże, wypadki w Krakowie. Kto i gdzie złamał prawo?

Gangsterka na Os. Podwawelskim w Krakowie - Apel

Postprzez dobryduszek2011 » 07 wrz 2011, 01:26

Witam wszystkich czytających i proszę o odrobinę wytrwałości w czytaniu tekstu. Ma on na celu trafić do większej liczby odbiorców. Robię to w interesie publicznym nas wszystkich.

Zwracam się z apelem do mieszkańców o zainteresowanie sprawami swojego osiedla.

Pragnę naświetlić problem osiedla, na którym przyszło mi żyć. I jaka ZNIECZULICA tu panuje (pewnie nie tylko na tym osiedlu, ale jako mieszkaniec akurat tego osiedla chcę nagłośnić ten problem - choćby w ten sposób...)
Dokładnie chodzi o okolicę: ul. Komandosów.

Chcę zwrócić uwagę władz miasta i służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo na lokalny problem w miejscu, w którym mieszkam.

Chodzi też o to, że bezbronne osoby (jednostki tłamszone przez grupę bandziorów, niekoniecznie ujawniających się na pierwszy rzut oka), które stają się ofiarami chuliganerii, a nikt nie reaguje na to!

Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest odosobniony przypadek - dlatego zwracam się do reszty mieszkańców tego osiedla abyśmy wspólnie zaradzili długotrwałym i uciążliwym problemom naszego osiedla.

Zacznę od tego, że non stop mamy tutaj hałasy urządzane przez miejscową (i pozamiejscową też) patologiczną młodzież w godzinach 22.00 - 6.00, kiedy obowiązuje cisza nocna.

Nie da się spać przy otwartym oknie - co jest uciążliwe szczególnie w upały (lato się kończy, ale problem i tak pozostanie).

Zakłócanie ciszy nocnej przez g..noje osiedlowe jest notoryczne! Co da pojedyncze zgłoszenie, gdy po odjeździe z miejsca zdarzenia policji czy straży miejskiej - problem wraca?

Do tego zakłócanie spokoju i wrzaski wracających nocnych imprezowiczów (w pobliżu tańcbuda zwana dyskoteką - na naszej słynnej "plaży" krakowskiej obok Hotelu Forum). To nie centrum miasta, a ludzie mają też prawo do życia w spokoju i spokojnego spoczynku nocnego!

Ćpające (może służby powinny "przetrzepać" jednego, drugiego czy nawet dziesiątego takiego g.nojka, ich chatę, samochód - na podejrzenie posiadania i rozprowadzania narkotyków?) i chlejące matołki - ciekawe ile dilerów kręci się po naszym "wspaniałym" osiedlu - i co na to rodzice swoich pociech? W pobliżu jest szkoła przecież...

Do tego dochodzą także napady rabunkowe i kradzieże... Co też jest zgłaszane, ale co z tego?

Młode gnojki sprowadzające koleżków "na chatę" bo tak fajniej poimprezować i poćpać, nie licząc się zupełnie z współmieszkańcami osiedla i drących się w niebogłosy oraz wydających z siebie uciążliwe dźwięki przypominające "rżenie", a nie śmiech. Małpi gaj - zachowanie małp z zoo (bez obrazy dla małp...)

Lubią sobie przesiadywać na okolicznych ławkach i drzeć gęby - niestety niektóre ławki są umieszczone tuż pod oknami bloków, co wyprowadza z równowagi mieszkających przy takiej ławeczce... Pewnie mieszkańcy z parteru mogliby coś nieco powiedzieć na ten temat - jak się śpi w upalną noc, gdy nie idzie zamknąć okna, a rozochocona młodzież postanowi zrobić sobie przystanek i powydzierać się akurat tutaj.

Niech omawiana młodzież się dostosuje do warunków (w co wątpię - bo do takich nic nie trafi, poza drastycznymi środkami i konkretnymi działaniami - jak się ich przedstawi przed faktem dokonanym) albo wyniosą się pod akademiki studenckie - tam to byłaby zapewne norma. A nie gdzie większość ludzi pracuje i następnego dnia musi wcześnie rano wstać do pracy!

Imprezy i wydzieranie się. Kręcenie się z braku innych zajęć i przesiadywanie pod blokami podejrzanych grupek problemowej młodzieży - tzw. dresiarstwa osiedlowego (np. okolice placu zabaw między blokami - m.in. na ul. Komandosów między blokami 17 i 19..., ale również na Słomianej..., również okolice "Domu Kultury" <co za ironia> - szczególnie słychać ich "na tyłach" - między szkołą a domem kultury...)

Częsta maniera wieczorno-nocna takich g.nojków to przechodzenie pod blokiem wydzierając się, generując obrzydliwy szyderczy rechot/rżenie (bo śmiechem sie tego czegoś nazwac nie da...)

Część tej patologicznej młodzieży mieszka na tym osiedlu, a część zjeżdża się swoimi samochodami na "zaproszenie" tutejszych koleżków i zakłócają życie innym mieszkańcom osiedla. Zjechało się i powynajmowało sobie mieszkania jakieś dresiarstwo na nie-krakowskich rejestracjach... (typu "OK...", "RSA...") tylko nie potrafi się dostosować do życia w społeczności osiedla tak, aby swoim zachowaniem nie zakłócać życia innym ludziom. Wręcz radość sprawia im wkurzanie mieszkańców swoimi burackimi zachowaniami - i nic sobie z tego nie robią.

Problem zauważony został przeze mnie (i pewnie nie tylko) już dawno temu, a nie dopiero teraz. Od zeszłego roku krew mnie zalewa z powodu tego zachowania, bo ileż można żyć spokojnie nie zwracając uwagi na to co się dzieje pod naszymi oknami?

Czy inni mieszkańcy tego osiedla nie mają zamiaru nic zrobić? Np. zgłosić na policję, do dzielnicowego, cokolwiek - aby było więcej takich zgłoszeń, to wtedy władze zainteresują się patologią, jaka odbywa się na ich terenie, pod ich nosem... Banda gnojków robi co chce i czuje się bezkarna, bo slużby mają gdzieś to osiedle! Zastanawiam się czy nikt tego nie widzi i nie ma zamiaru zareagować?

A może trzeba napisać jakiś wspolny apel/skargę do służb, bo pojedynczo nic się nie da zrobić?

Od zeszłego roku coś dziwnego dodatkowo zaczęło dziać się na tym naszym "przewspaniałym" osiedlu.
Zdawałoby się, że ta porąbana młodzież jeszcze bardziej zdziczała. Największe zamieszanie powstało wokół bloku nr 19. Podobno wymyślili sobie jakąś zabawę - jak to zwą "akcję", o której pewnego bardzo wczesnego ranka (okolice 4.00/5.00) bardzo głośno rozprawiali pod blokiem.

Nie wiem co to za akcja, ale można się było poźniej domyśleć z racji wydarzeń, które poźniej nastąpiły. Otóż wiele miesięcy później okazało się, że wzięli sobie "na celownik" jakąś dziewczynę mieszkającą na tym osiedlu. Zaczęły krążyć na jej temat jakieś durne plotki i pomówienia, które z wielką radochą owe g.nojki osiedlowe powtarzały między sobą i wciągały w to coraz więcej osób.

Dziewczynę zaczęto szyderczo wyśmiewać i notorycznie niszczyć jej życie. Chcieli (i nadal chcą) ją zaszczuć z jakiegoś tylko im wiadomego powodu. Nie dziwne, bo dla takiej grupy o..słów wystarczy, że ktoś się wyróżnia i już mają gotowy pretekst do dręczenia. Nie wiem skąd czerpią te swoje rewelacje, które rozpowiadają, ale z pewnością nie jest to normalne.

Najgorsze jest to, że dziewczyna ta nie ma już spokoju na osiedlu, bo na każdym kroku jest wyśmiewana i ludzie powtarzają durne plotki nakręcając dalej machinę nienawiści do niej. Dziewczyna nie ma życia na tym osiedlu, a wszystko zostało ukartowane za jej plecami. Prawdopodobnie nie ma jak sie bronić - bo wtedy już dawno sprawa została by rozwiązana.

A nie wiadomo co tym g,łąbom jeszcze do tych ich p,,ustych ł...bów wpadnie. Może się to wszystko źle skończyć, bo takie g..nojki nie mają ŻADNYCH skrupułów i hamulców.

Jako obserwator, mam wrażenie, że żadne służby nie interesują się tym co się w ostatnim czasie dzieje na tym osiedlu na ich terenie, pod ich nosami osiedlowa banda robi co chce i czuje się bezkarna krzywdząc innych.
Boje się o bezpieczeństwo własne i swoich bliskich.

Moje próby interwencji zostały olane, bo jak wiadomo w naszym kraju służby zawsze mają "ważniejsze sprawy" i chyba dopóki nie stanie się jakaś tragedia - to nie zareagują, gdy widać niepokojące symptomy.

Taka hołotka osiedlowa znajdzie sobie ofiarę i ma używanie, a reszta społeczeństwa jest jakby ślepa na to co się dzieje. Dlaczego? Czy nie znajdzie się żaden przyzwoity człowiek, ktory mogłby także pomóc - i też to zgłosić. Żeby służby nie myślały, że to jakiś mało znaczący, jednorazowy przypadek i żeby było jasne, że widzi to więcej ludzi.

Pamiętajmy, że uporczywe nękanie i złośliwe niepokojenie jest karalne. Potrzeba jedynie wiarygodnych świadków, którzy potwierdzą te wydarzenia.

Powiedzmy, że ofiara nawet coś zgłosi, ale bez wsparcia mieszkańców - świadków zdarzeń - niewiele uzyska.
Dlatego apeluję o to, aby reagować, gdy coś takiego się dzieje, bo nawet nie zdajecie sobie Państwo sprawy z tego jak wiele to może pomóc.

Nie odmawiajmy (z lenistwa) pomocy, nie zrzucajmy z siebie życzliwego, uczciwego obywatelskiego obowiązku poinformaowania policji o tym, gdy coś niepokojącego się dzieje w naszym otoczeniu. Jedno zgłoszenie nic nie da. A jak każdy będzie liczył na to, że ktos inny sprawę załatwi - to tak na prawdę nikt się tego nie podejmie.

Pisze to, gdyż mam wrażenie, że juz dawno problem został by rozwiązany, gdyby każdy "świadek" zareagował i poinformował policję o tym co się dzieje. Bez obaw - nie trzeba dużego wysiłku. Nie wykręcajmy się od tego, że coś słyszeliśmy i widzieliśmy - to może być BARDZO ISTOTNE, szczególnie gdy ofiara nie ma żadnych możliwości na samodzielne załatwienie sprawy - z braku właśnie świadków chętnych by pomóc.

Czy jeśli, gdyby Wam działa się krzywda, nie liczylibyście na pomoc świadków zdarzeń - celowo złośliwie i spowodowanych przez sprawców - które Wam uprzykrzają życie?

Wspólnie można zdziałać o wiele więcej niż w pojedynkę. Nie dajmy sobie wejść na głowę jakiejś grupce zdegenerowanej młodzieży, nie dajmy się sterroryzować. Jedziemy na tym samym wózku (żyjemy na tym samym osiedlu) - kto wie, kiedy to ktoś z nas nie będzie za chwilę potrzebował takiej pomocy?

Jeśli ktokolwiek ma więcej informacji i własnych spostrzeżeń nt. patologii panujących na osiedlu Podwawelskim - zróbmy coś z tym WSPÓLNIE dla naszego WSPÓLNEGO dobra. REAGUJMY. Pomóżmy sobie nawzajem. Mówmy głośno o tym, że coś niedobrego się dzieje - zgłaszajmy to do odpowiednich służb.

Kontakt do dzielnicowego jest przecież wywieszony w każdej klatce - a przynajmniej powinien byc (telefony i adresy mozna znaleźć na stronie www Komisariatu Policji, jak i Komendy Miejskiej i Wojewódzkiej...).
Nasz komisariat to V Komisariat Policji na ul. Zamoyskiego.

Czy znajdą się świadkowie opisywanych (i nie tylko tych) zdarzeń? To proszę się zgłaszać na policję dla naszego wspólnego dobra.

To osiedle jest coraz bardziej niebezpieczne i nieprzyjazne dla normalnych spokojnych ludzi. Tych, którzy chcieliby się tu sprowadzić przestrzegam, aby dobrze to przemyśleli. Ludzie, którzy mają możliwość jak najszybciej się stąd ewakuują w inne miejsca - nie chcą tu żyć. Ja też tak prawdopodobnie niedługo zrobię, ale najpierw trzeba by było załatwić sprawy nie cierpiące zwłoki. Czyż nie? Nie jest łatwo szybko odciąć się od problemu, jak się w nim uczestniczy wbrew sobie, a nie ma się możliwości wyprowadzki.

Czy będzie trzeba zawiadamiać o tym problemie media? To czas pokaże... Bo wydaje się to być jedynym ratunkiem, aby "coś się ruszyło" (a właściwie ktoś się ruszył).

Dziekuję za uwagę i pozdrawiam.

PS. Uprzejmie prosze administrację forum, aby pozostawiła ten wątek, co jest w interesie publicznym mieszkańcow osiedla Podwawelskiego w Krakowie. Dziękuję.
dobryduszek2011
 
Posty: 1
Dołączył(a): 07 wrz 2011, 01:14

Reklamy są emitowane zgodnie z zasadami Google i nie są werifikowane przez forum-krakow.pl. Prosimy być ostrożnym i dokonać własnej oceny reklamowanego produktu.
 

Re: Gangsterka na Os. Podwawelskim w Krakowie - Apel

Postprzez KP » 02 paź 2011, 10:27

Masz rację. Sytuacja też jest niepokojąca na placu zabaw na ul. Szwedzkiej (tam gdzie ciuchcia jest). Często rozrabia i głośno zachowuje się tam młodzież.
KP
 


Powrót do Kronika policyjna



 


  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Wyświetlone
    Ostatni post

Forum Mieszkanie

Popularne: